Współczesne wycieczki szkolne – za ceną idzie jakość

wycieczki szkolne do Londynu
wycieczki szkolne do Londynu

Pamiętacie swoje pierwsze wycieczki szkolne? Jaka to była ekscytacja? Jaka radość? Przygotowania, pakowanie się, kupowanie kliszy do aparatu, zabieranie dużych ilości słodyczy. Nikt nie czytał przewodników na temat miejsc, które odwiedzi. Wszyscy szli na żywioł, nie mogli się doczekać wyjazdu, cieszyli się jazdą autokarem, która dziś wydaje się być utrapieniem. Co się zmieniło od tamtych lat?

Bogaty program, atrakcyjna oferta

W dzisiejszych czasach już chyba żadna szkoła nie zabiera młodzieży do Sanktuarium Maryjnego w Świętej Lipce. Do dziś zastanawiam się, czy warto było jechać te kilometry, żeby zobaczyć stary, wiejski kościół. A byłam tam dwa razy! Rok po roku! Wydaje się to być absurdalnym pomysłem, by wieźć dzieci tylko po to, by zwiedziły jeden obiekt. Dziś programy wycieczek przepełnione są po brzegi atrakcjami i to nie koniecznie związanymi ze zwiedzaniem zabytków. Klasy jadą na przykład do tropikalnego parku rozrywki w Berlinie czy Disneylandu w Paryżu. Często korzystają z pakietów – kilkudniowych wycieczek objazdowych po ciekawych miejscach. Dzieci i młodzież coraz częściej wybierają atrakcje górskie i zagraniczne zamiast zwiedzania Białegostoku czy Olsztyna. Dziś wycieczki szkolne to kilkudniowe wypady do Lizbony, Barcelony czy Toskanii.

Nauka na pierwszym miejscu

Za naszych czasów (a wcale nie jesteśmy tacy starzy) wycieczka szkolna to była sama przyjemność ze zwiedzania nowych miejsc z przewodnikiem. Obecnie bardzo często są połączone z nauką nowych umiejętności – jazdy na desce snowbordowej, żeglowania, jazdy konnej czy nauki języków obcych. Dużym powodzeniem cieszą się szczególnie wycieczki szkolne do Anglii. Podczas takiego wyjazdu dzieci uczą się angielskiego za pomocą zabaw. Jest to o tyle ciekawe, że z takich wycieczek oprócz wspomnień przywożą wiedzę i umiejętności. Nocują u rodowitych Brytyjczyków, z którymi muszą się jakoś dogadać 😉

Transmisja na żywo

Pamiętam jak po powrocie (nawet ze Świętej Lipki) rozemocjonowana opowiadałam mamie, co widziałam, co mnie zachwyciło, co zdziwiło. Nie chciałam czekać na kolejny dzień, bo bałam się że zapomnę o jakichś istotnych szczegółach. Głodni moich wrażeń byli też inni członkowie rodziny, przemiła sąsiadka z bloku czy znajomi. Dziś prawie każdy uczeń posiada telefon komórkowy, a nadgorliwi rodzice wydzwaniają do niego kilka razy w ciągu dnia, by spytać, czy „wszystko w porządku” i „co słychać”. Wiele osób relacjonuje wyjazd na bieżąco wrzucając zdjęcia i filmiki na facebooka, instagrama czy snapchata. Nie uważam, że to źle, chociaż pozbawia powycieczkowe opowieści pewnej magii. Z drugiej strony rodzice są spokojniejsi i mogą zobaczyć to, co w danej chwili robi wrażenie na ich dziecku, a gdzie być może nigdy sami nie pojadą…

Wycieczki szkolne do Londynu

Komentarze:

comments