Post Ewy Dąbrowskiej – gram i ja

post Ewy Dąbrowskiej
post Ewy Dąbrowskiej

O poście oczyszczającym autorstwa polskiej lekarki słyszałam wiele dobrego. Od kilku miesięcy byłam fanką grup na Facebooku o tej tematyce, trzymałam kciuki za osoby, które mierzyły się ze swoimi słabościami w imię zdrowia. Chłonęłam przepisy, porady, z zaciekawieniem słuchałam świadectw osób, które przetrwały 42 czasem ciężkie, czasem pełne bólu, dni. Postanowiłam, że gdy pojawią się pierwsze świeże warzywa na straganie zacznę i ja. Właśnie nadchodzi ten czas. Trzymajcie kciuki! Przechodzę post Ewy Dąbrowskiej!

Włącz reset organizmu

W dzisiejszych czasach jemy coraz więcej i niestety coraz gorsze jakościowo pożywienie. Okazuje się, że nawet produkty bio nie są bio, a ekologiczne wcale nie są ekologiczne. Marketingi firm nabijają nas w butelkę produktami light, slim, fit, 0% tłuszczu czy cukru. Jest to o tyle niebezpieczne, że dzisiejsi trzydziestolatkowie są… schorowani jak staruszkowie. Nafaszerowani hormonami z mięsa i pestycydami z warzyw wymagamy leczenia. Mamy coraz słabszą odporność organizmu i zamiast ją podkurować zdrową dietą – zajadamy się chemią z suplementów czy leków. Twierdzimy, że nie mamy czasu na uprawianie sportu czy zdrowe gotowanie, dlatego na śniadanie zjadamy hot doga z Żabki, na obiad pizzę zapijamy coca colą, a kolacyjne piwko uszlachetniamy chipsami i czekoladą. Stres i zanieczyszczenie środowiska sprawiają, że czujemy się coraz gorzej i nie mamy chęci na nic. Nasz przeciążony układ trawienny potrzebuje wytchnienia i oczyszczenia, aby mógł nam służyć jeszcze wiele lat.

Tyjemy i tyjemy, a fitness raz w tygodniu okazuje się kiepskim rozwiązanie. Przyzwyczajono nas  do natychmiastowych rezultatów, bo jak nic nienawidzimy czekać. Być może stąd właśnie wziął się fenomen post Ewy Dąbrowskiej i jej uzdrowieńczego postu. Jest to jedyna „dieta”, która działa na każdego i niemal natychmiast. Dlatego i ja zdecydowałam się wyjść naprzeciw trendom społecznym i być zdrową. Czas na restart systemu.

Z czym to się je, czyli na czym dokładnie polega post Ewy Dąbrowskiej?

Post Ewy Dąbrowskiej ma za zadanie oczyścić nas z zaległych produktów przemiany materii oraz pomóc w uzdrowieniu organizmu. Opiera się na spożywaniu maksymalnie 800 kalorii dziennie, a dostarczamy ich za pomocą wybranych owoców i warzyw. Powinniśmy przyjmować je głównie w formie surowej, rzadziej pieczonej/gotowanej. Aby zapobiec zaparciom codziennie powinno się sięgać po kiszonki – buraki, kapustę i ogórki. Zakazane są wszelkiego rodzaju używki, słodycze, mięsa, tłuszcze, nabiał, makarony, kasze czy ryże. Taka restrykcyjna i niskokaloryczna dieta w pierwszym tygodniu powoduje wydalanie wody z organizmu. Następnie nasze ciało żywi się najmniej potrzebnymi mu komórkami – chorobowymi, tłuszczowymi czy cukrami z wątroby. W miejsce starych komórek powstają nowe, zdrowsze. Szok organizmu powoduje, że aby przeżyć, zdrowe komórki stymulowane są do nadprzeciętnego wzrostu. Dlatego kuracja jest nazywana uzdrawiającą i odmładzającą. Czytałam świadectwa osób, które dzięki niej pozbyły się nawet guzów nowotworowych.

Po 42 dniach oczyszczania następuje tak zwane „wychodzenie”, o którym opowiem Wam w kolejnych artykułach.

Plusy dodatnie

Wiele osób podczas postu cieszy się większą energią i zapałem do życia. Tracą kilogramy, co jeszcze bardziej motywuje ich do walki z niezdrowymi przyzwyczajeniami. Na grupach facebookowych możemy poczytać o pozbyciu się problemów z tarczycą (hashimoto), zanikaniu bólu kręgosłupa, nawracających migren. Chorzy na stwardnienie rozsiane zmniejszają dawki leków, bo lepiej się czują, a kobiety zachodzą w ciążę po latach starań. Z wielkim zainteresowaniem śledziłam historie osób, które przystąpiły do postu na własną rękę lub w ośrodkach organizujących turnusy. Rezultaty były oszałamiające – duża utrata wagi, ładniejsza cera i włosy, pozbycie się blizn i cellulitu (!), eliminacja dokuczliwych bólów i wielu innych dolegliwości. Niektórzy uważają również, że w okresie ograniczenia spożycia wielu składników odżywczych wyostrzył się im węch i smak pozwalając pełniej delektować się posiłkami. Są osoby, które dzięki tej kuracji odzyskały lub podniosły swoją sprawność umysłową.

Plusy ujemne

Na początku postu mogą pojawić się okrutne bóle głowy. Już od dawna wiem, że nic skuteczniej nie pomaga niż świeżo wyciśnięty sok. Dlatego cieszę się, że od roku mam wyciskarkę do soków Muke (i garnek do gotowania na parze i blender kielichowy Kenwooda i szatkownicę do warzyw. Pamiętajcie że sprzęt, który pozwoli Wam smaczniej i szybciej gotować odgrywa ogromną rolę w motywacji i pozwoli Wam przetrwać trudny okres). Warzywne koktajle sprawią, że żołądek mniej będzie się buntował, a płyn pozwoli na uniknięcie odwodnienia się. Wielu osobom ciężko jest podczas postu wytrwać bez kawy, papierosów czy normalnego jedzenia (zwłaszcza jeśli gotują mężowi czy dzieciom). Dlatego ja postanowiłam na początku unikać kuchni oraz różnych imprez czy spotkań towarzyskich. Poczekam na okres, kiedy moja wola będzie wystarczająco silna. Niska kaloryczność posiłków sprawia też, że będzie mi zimno, dlatego na post Ewy Dąbrowskiej przechodzę w maju, a nie w grudniu. Przy okazji podziwiam osoby, które zimą nie bały się infekcji i wytrwały w poście.

Ciesz się, że boli

Podczas tych 42 dni pojawiają się silne bóle różnych części ciała. Dr Dąbrowska nazywa to kryzysem ozdrowieńczym i tłumaczy, że ból pojawia się na skutek leczenia się tych organów z chorób (nawet z tych, z których wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy). To walka organizmu o zdrowie, z której powinniśmy się cieszyć (!). Kilka osób uskarżało się także na nieprzyjemną woń ciała, którą bardzo ciężko wyeliminować, a świadczy ona o kompleksowej detoksykacji.

Podczas tych 42 dni należy zrezygnować z uprawiania sportu wyczynowego, darować sobie wyjazd w góry czy przygotowywanie się do maratonu. Wiem, że niektórych to nie powstrzymuje, ale jest to skrajnie niebezpieczne i nierozsądne. Organizm może być wycieńczony i nie podołać dodatkowym przeciwnościom.

Musimy mieć świadomość tego, że nie tylko ciało może cierpieć, ale także i dusza. Będziemy tęsknić za łakociami, kawusią, tłustymi potrawami, za majonezem i solą. To nie głód będzie nami rządził (warzywa bogate są w błonnik i dają uczucie sytości), a uzależnienie (od cukru, fastfoodów). To mózg, a nie żołądek będzie krzyczał „jeść” – musimy mieć pełną tego świadomość. Jednak i na to jest rada – zachciewajki będą o wiele mniej intensywne, jeśli zadbamy o różnorodne i kolorowe menu. Ja na przykład już kolekcjonuję smaczne i sycące przepisy na koktajle, które z pewnością dodadzą smaku tym chudym dniom.

Jesteś tym co jesz – nie bądź bezą, bądź chuda jak szczypior!

Zgadzam się z opinią, że do tej diety trzeba dorosnąć. Bardzo dużo dało mi codzienne czytanie publikacji naukowych na ten temat oraz doświadczeń ludzi. Gdybym rozpoczęła post Ewy Dąbrowskiej od razu po tym, jak o nim usłyszałam, nie wytrwałabym dłużej niż 7 dni. Teraz jestem mentalnie i merytorycznie przygotowana. Mam nadzieję, że tak jak inni będę zdrowa, promienna i energiczna za 42 dni, czyli… już 13 czerwca. Ciekawe czy tak jak inni będę je odliczać  🙂

Chcecie śledzić moje postępy? Będę pisać często i na temat.

Przepisy znajdziecie tutaj: Soki na poście Ewy Dąbrowskiej – 8 przepisów na koktajle

———————–

Kochani, a jakie są Wasze doświadczenia, dolegliwości, słabości? Podzielcie się ze mną! Macie jakieś rady jak przetrwać post Ewy Dąbrowskiej? Będę za nie przeogromnie wdzięczna.

Komentarze:

comments